Fartowny prześmiewca Lenina

F


Zapoznany literat

Wacław Grubiński (1883-1973): w większości z nas postać ta nie wywołuje żadnych skojarzeń. A przecież w międzywojniu ów dramatopisarz, nowelista, krytyk teatralny i literacki cieszył się dużym powodzeniem… Nie inaczej było po 1945 roku, choć wtedy krąg jego odbiorców ograniczał się przede wszystkim do polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii, gdzie sam osiadł.

Co do mnie, to po raz pierwszy zetknąłem się z Grubińskim na stronicach prospektu piotrogrodzkiego tygodnika „Głos Polski” (1913). Jego fotografia znalazła się wśród takich tuzów literatury jak Henryk Sienkiewicz czy Władysław Reymont. Nie, wydawca pisma nie stawiał go w jednym rzędzie z tymi twórcami. Ale sam fakt dokooptowania literata do wyborowego towarzystwa świadczył wymownie o jego rozpoznawalności wśród czytelników.

Interesuje mnie tylko wycinek aktywności literackiej Grubińskiego. Ściśle biorąc, chodzi o napisaną przezeń jednoaktową komedię Lenin (1921), która po upływie dwóch dekad mogła kosztować go życie. Stało się tak, gdy autor znalazłszy się w okupowanym przez Sowietów Lwowie został aresztowany (styczeń 1940), oskarżony o wrogość wobec Związku Radzieckiego, a wreszcie skazany na karę śmierci.

Artykuł, który Państwo czytają, traktuje właśnie o tej sztuce i o tym penitencjarnym epizodzie. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że rozwijane przeze mnie wątki nie wyczerpują związków Grubińskiego z Rosją. Przyszły autor Lenina miał okazję poznać ją wcale nieźle w latach 1916-1918, kiedy przyszło mu ewakuować się z zajętego przez Niemców Królestwa Polskiego. Na własne oczy widział rewolucje rosyjskie 1917 roku. Ten okres życia twórcy wciąż wymaga rozpoznania.

Wszystkich zainteresowanych zarysem całej biografii W. Grubińskiego odsyłam do artykułu encyklopedycznego autorstwa Ewy Głębickiej w serwisie Polscy pisarze i badacze literatury XX i XXI wieku. Z kolei chętnych do gruntowniejszego poznania losów i twórczości zapomnianego twórcy zachęcam do lektury obszernego artykułu Joanny Raźny na łamach „Pamiętnika Literackiego” 2020, nr 4 lub (jeszcze lepiej) do zapoznania się z obszernym wstępem tejże autorki do dzienników Grubińskiego za 1943 rok.


Lenin – sztuka komediowa

Na chwilę obecną jednoaktówka Grubińskiego jest niedostępna w repozytoriach cyfrowych. Nie uświadczy się jej także w bibliotekach, poza książnicami uniwersyteckimi. Nie od rzeczy będzie więc zarysowanie treści sztuki.

Akcja toczy się na Kremlu, dokąd bolszewicy przenieśli centrum dowodzenia państwem rosyjskim. Czas akcji nie zostało precyzyjnie określony, ale najwyraźniej wynik wojny domowej w Rosji nie budzi już wątpliwości, a wojna polsko-bolszewicka należy do świeżej przeszłości.

Wśród postaci historycznych, poza tytułowym bohaterem utworu, występują:

  • Anatolij W. Łunaczarski (1875-1933), bolszewicki intelektualista, który w latach 20. XX wieku miał decydujący wpływ na kształt radzieckiego systemu oświaty;
  • Maksym Gorki (1868-1936), pisarz i sumienie rewolucji;
  • [Jacques] Sadoul (1881-1956), lewicowy radykał rodem z Francji, współzałożyciel Trzeciej Międzynarodówki.

Osobliwą postacią jest sekretarz Lenina, Gotorpow. W zamyśle autora to nie kto inny, tylko Mikołaj II, rzekomo uratowany przez wodza przewrotu bolszewickiego, a do tego przejęty ideałami socjalizmu.

Sztuka Grubińskiego zawiera wprawdzie elementy komizmu, ale momenty humorystyczne pojawiają się w niej sporadycznie. W pamięć zapada komentarz byłego cara, który oznajmia interesantce Lenina, że ten ostatni jest zajęty dyktowaniem odezwy do robotników „na uspokojenie apetytów”, gdyż zabrakło chleba (W. Grubiński, Lenin. Komedia, Warszawa [1921], s. 10-11).

Przecież jednak nie to tworzy osnowę Lenina. I nie to świadczy o przenikliwości autora, który jeszcze za życia bohatera dramatu potrafił zdiagnozować bolszewickie podejście do wolności i równości.

Wacław Brydziński jako Lenin i Antoni Różycki jako Gotorpow w inscenizacji “Lenina” na scenie Teatru Polskiego w Warszawie (1921). Źródło: https://wlabiryncieteatru.pl/archiwum/obiekty/tp-k-071-0006-waclaw-grubinski-lenin-rezwaclaw-grubinski [dostęp: 31.03.2026].


Anatomia bolszewizmu

Wsłuchajmy się w wypowiedzi głównego bohatera dramatu (uwspółcześniam pisownię). Wiele wyjaśnia już rozmowa z Gorkim. Na indagacje słynnego pisarza, domagającego się poważnego traktowania strajkujących robotników, i kwitującego wypowiedź stwierdzeniem, że w państwie proletariatu każdy powinien mieć prawo głosu we wszystkich sprawach, Lenin bez zmrużenia oka, oświadcza, iż „w proletariackim państwie sowieckim przede wszystkim musi być porządek” (s. 44-45).

Gdy z kolei Gorki zaczyna utyskiwać na bolszewicką cenzurę i organy czerezwyczajki, i wyraża żal z powodu zniszczenia przez bolszewików „kulturalnych urządzeń” funkcjonujących w dobie caratu – Lenin odsłania swoje skryte myśli:


Aby się stać bolszewikiem, trzeba zrozumieć, jak bezgranicznej pogardy warci są ludzie. Bez tego głębokiego zrozumienia niepodobna wtajemniczyć się w bolszewizm.

W. Grubiński, Lenin. Komedia, Warszawa [1921], s. 49.


Stosunek do wolności ujawnia wódz rewolucji w rozmowie ze swoim sekretarzem. Wyjaśnia mu, że spośród dwu wartości – wolności i bezpieczeństwa – ta pierwsza zostanie odrzucona przez społeczeństwo z powodu niepewności jutra. Lenin podsumowuje sentencjonalnie:


Społeczeństwo wyrasta z terroru i istotą społeczeństwa nigdy nie przestaje być terror.

Tamże, s. 51.


Zszokowanemu Gotorpowowi, który nie może wyjść ze zdziwienia, że jego pryncypał – mimo nieustannych zapewnień – wcale nie hołduje równości, Lenin odpowiada:


Ja, mówiąc równość, mam na myśli tylko żołądki, a hołota całego świata sądzi, że mówię o mózgach. Między żołądkami a mózgami zachodzi zasadnicza różnica. Wszystkie żołądki trawią, ale nie wszystkie mózgi myślą.

Tamże, s. 52.


Co frapuje Lenina?


Najbardziej przejmująco wybrzmiewają słowa, które komediowy Lenin kieruje nie do swojego otoczenia, lecz do tłumu protestującego przeciwko bolszewickiemu nierządowi. Przemówienie wodza dosięga celu, gdyż jego retoryka odwołuje się do
gotowości znoszenia przez Rosjan cierpień zadawanych przez władzę – nie ze słabości, lecz dla wyższej idei. Posłuchajmy dłuższego fragmentu:


Skarżycie się na wojnę, na głód, na nędzę, na prześladowania, na terror, na więzienie, na szpiegów! (…) Dawniej was batożono, jak niewolników, jak bydlęta, abyście pozostali niewolnikami i bydłem! Teraz was torturują, aby zrobić z was ludzi wolnych i równych! A wy się buntujecie! Przeciwko sobie samym! Znosiliście pokornie, gdy was okładała pałka carska na to, abyście trwali w niewoli, ale gdy spadają na was krwawe cięgi dla waszego dobra, aby z was uczynić ludzi wolnych i równych, to tych razów znosić nie chcecie!

Tamże, s. 74-76.

Co powoduje głównym bohaterem Lenina? Jednoznacznej wskazówki interpretacyjnej udzielił sam Grubiński w „autoreferacie” swojej sztuki, opublikowanym pierwotnie w poczytnym krakowskim „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”.

Zdaniem autora komedii Leninem owładnął zamiar stworzenia racjonalnego systemu administrowania ludzkością. Współżycie wszystkich ludzi, a nie szczęście indywidualnego człowieka – oto, co zajmuje „czerwonego samodzierżcę” (W. Grubiński, W moim konfesjonale, Warszawa 1925, s. 230).

Prawda, dramatopisarz utrzymywał, że w utworze ukazał po prostu „niezmienne prawa fizjologiczne i psychologiczne rewolucji, każdej rewolucji” (Tamże, s. 224).


Lenin w teatrze

Premiera Lenina miała miejsce 4 listopada 1921 roku na deskach Teatru Polskiego w Warszawie. Reżyserem był sam Grubiński, za scenografię odpowiadał Wincenty Drabik. W głównej roli wystąpił Wojciech Brydziński. Gotorpowa zagrał Antoni Różycki, Sadoula – Aleksander Zelwerowicz, Łunaczarskiego – Antoni Siemaszko, a Gorkiego – Zygmunt Nowakowski. Serwis W labiryncie teatru publikuje zdjęcia z tego przedstawienia.

Opinie krytyków, jak można się domyślać, były podzielone. Zdaniem części komentatorów spektaklu ton Lenina nie licuje z powagą prezentowanych wydarzeń (ciężar zbrodni). W gronie entuzjastów sztuki znalazł się Karol Irzykowski, nie tylko głośny autor, ale i opiniotwórczy krytyk teatralny. Z czasem kontrowersyjny zrazu chwyt literacki, jakim było użycie groteski do przeprowadzenia analizy dyktatury rewolucyjnej, zyskał sankcję innych twórców.

Jak zauważa wymieniona już badaczka twórczości Grubińskiego


mówienie o mechanizmach rodzącego się państwa totalitarnego za pomocą ironii, satyry i groteski miało okazać się zabiegiem niezwykle produktywnym literacko, o czym świadczą sztuki Antoniego Słonimskiego czy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, w ostatnich dziesięcioleciach zaś – dramaty Sławomira Mrożka.


J. Raźny, Wacław Grubiński…, dz. cyt., s. 156.


Skoro padło nazwisko Antoniego Słonimskiego, to pozwolę sobie odesłać Czytelników do poświęconego mu artykułu na blogu – Słonimski w Sowietach. Wracając zaś do tematu, nie od rzeczy będzie wspomnieć, że Lenin został także wystawiony zagranicą, na scenie International Theatre w Londynie (1929). Ponoć został dobrze przyjęty. Sztuka miała zatem rezonans.


Uwięzienie

Komedia o Leninie nie zaliczała się do najważniejszych ani szczególnie udanych utworów Grubińskiego. Wolno zakładać, że w normalnych okolicznościach uległaby zapomnieniu. Znaczenia przydało sztuce aresztowanie jej autora przez NKWD 23 stycznia 1940 toku. Dramatopisarz znalazł się we Lwowie, salwowawszy się ucieczką z Warszawy we wrześniu 1939 roku. Uszedł z rąk Niemców, wpadł w ręce Sowietów.

W więzieniach i obozach radzieckich przebywał do marca 1942 roku, gdy został w końcu wypuszczony, mimo że Stalin obiecał generałowi Władysławowi Sikorskiemu uczynić to niezwłocznie, a więc jeszcze w sierpniu 1941 roku (układ Sikorski-Majski). Grubińskiego można uznać za szczęściarza: przeżył i wydostał się z ZSRR z armią generała Władysława Andersa.

Większość szczegółów z życia Grubińskiego w okresie niewoli zawdzięczamy jego wspomnieniom pod wymownym tytułem Między młotem a sierpem (pierwodruk: Londyn 1948). Przedstawiają one niemałą wartość źródłową dla badaczy problematyki, a to za sprawą oddania odmiennych realiów różnych miejsc odosobnienia, od Lwowa po Ural.

Mnie interesują wyłącznie perypetie więźnia, związane z ujawnieniem go jako autora sztuki Lenin.


Oskarżenie

Grubiński relacjonuje kolejne przesłuchania, podczas których wypytywano go o wymowę feralnego dramatu. Nie stosowano wobec niego tortur, za to notorycznie dawano do podpisu protokoły, wypaczające zeznania.

Przesłuchiwany konsekwentnie utrzymywał, że jego utwór nie miał charakteru politycznego, lecz filozoficzny. „Fizjologia rewolucji”, „splot dramatyczny”, „starcie namiętności”, a nie ideologia i polityka – oto, co miało zajmować autora Lenina. Grubiński posunął się nawet do stwierdzenia, że w jego ujęciu Lenin jest postacią dodatnią, gdyż „kieruje ruchem wolnościowym przeciw carskiemu despotyzmowi, zwycięża i we wszystkich dialogach z carem Mikołajem ma słuszność, ma ostatnie słowo, rozstrzygające” (W. Grubiński, Między młotem a sierpem, Warszawa 1990, s. 37.).

Powyższe wyjaśnienia nic nie dały. Śledczy opierali się na ekspertyzie sztuki, przygotowanej między innymi przez Jerzego Putramenta (1910-1986). Odsądzała ona Grubińskiego od czci i wiary. Koniec końców w akcie oskarżenia znalazły się twierdzenia, że


W sztuce pt. Lenin Grubiński oczernił „geniusza ludzkości, Lenina”, a w ciągu dwudziestoletniej swojej działalności pisarskiej szkodził klasie robotniczej przez występowanie w „byłej Polsce” na łamach prasy burżuazyjnej przeciw partii komunistycznej i Związkowi Republik Sowieckich.

W. Grubiński, Między młotem a sierpem, Warszawa 1990, s. 84.


Wyrok

Relacjonowanie improwizowanego procesu wydaje się tu zbyteczne. Zainteresowanych elementami parodystycznymi systemu sprawiedliwości Kraju Rad odsyłam do rozdziału 38. wspomnień Grubińskiego (s. 97-107 cytowanego wyżej wydania).

Być może atmosferę tego wydarzenia najwierniej oddaje postawa adwokata z urzędu. Najpierw wykpił on publicznie argument Grubińskiego, że nie może być on skazany za publikację Lenina, gdyż w jej momencie kodeks karny obowiązujący w Rosji bolszewickiej nie penalizował napisania takiej sztuki, a przecież prawo nie działa wstecz. Następnie zaś wygłosił jednozdaniową mowę obrończą, wskazując, że podsądny nie powinien być skazywany na najwyższy wymiar kary.

Grubiński został skazany na śmierć, ale w wyniku odwołań uzyskał ostatecznie złagodzenie wyroku do 10 lat pozbawienia wolności. To zaś okazało się wybawieniem dzięki wzmiankowanemu układowi między rządami polskim i radzieckim.

W zamiarze skłonienia Państwa do sięgnięcia po wspomnienia Grubińskiego, zacytuję urywek jego relacji. Demonstruje on przenikliwość analityczną autora, której w tamtym czasie brakowało wielu intelektualistom na Zachodzie.


(…) komunizm, rozpowszechniany w krajach burżuazyjnych, jest zupełnie czymś innym niż komunizm, urzeczywistniony w organizacji państwowej. W krajach burżuazyjnych komunizm propagowany posiada tęczowe skrzydła wolności i dobrobytu, jest kłamliwym motywem demagogii, jest komunizmem werbunkowym na „wabia”. Komunizm urzeczywistniony, czyli taki, który założył własne państwo, jest, jak nam to zademonstrowało państwo bolszewickie, najbezwzględniejszą z despotii, jest autokratyzmem okropniejszym niż carat; komunizm „wywalczony”, osiągnięty, komunizm u siebie jest dyktaturą.

Tamże, s. 45.


Grubiński o Rosji: na papierze i w eterze

Wacław Grubiński (1883-1973) na fotografii z 1920 roku. Źródło: https://polona.pl/preview/fc821a64-a82d-480a-aa4e-7e430ab62a0f [dostęp: 31.03.2026].

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w osobie Grubińskiego mamy człowieka wolnego od resentymentu i nienawiści. Przekonała mnie o tym lektura jego szkicu Polscy „panowie” Dostojewskiego (W. Grubiński, O literaturze i literatach, Londyn 1948, s. 99-104). Także i tam ujawnił zdolność do wyzbytego uprzedzeń, a zarazem trzeźwego spojrzenia na Rosję.

Zaświadcza o tym uznanie Biesów Fiodora Dostojewskiego za lekturę-klucz do zrozumienia Bolszewii. Do tego samego wniosku doszedł Aleksander Wat (1900-1967) w opinii, na którą powoływałem się w omówieniu inscenizacji tej powieści przez krakowski Teatr Stu – Dostojewski na scenach Krakowa i Zakopanego.

I już zupełnie na ostatek: gorąco zachęcam Państwa do wysłuchania dziesięciominutowego wywiadu z Wacławem Grubińskim, który wyemitowało Radia Wolna Europa 13 kwietnia 1961 roku. Uroczy gawędziarz, wymawiający słowa tak, jak my już nie potrafimy. „Nic nie mam do zmienienia w tej sztuce do dzisiejszego dnia” – stwierdza w rozmowie dramatopisarz. I dodaje paradoksalną uwagę o bądź co bądź komedii: „To jest ponura sztuka”. Otóż to!



Następny artykuł pojawi się na blogu 1 maja. Zapraszam w odwiedziny!

O autorze

Mikołaj Banaszkiewicz

Rosjoznawca, historyk, doktor nauk humanistycznych.

Dodaj komentarz

O autorze

Rosjoznawca, historyk, doktor nauk humanistycznych.

Bądźmy w kontakcie!

kontakt@prawdziwarosja.pl

O przedsięwzięciu

Prawdziwa Rosja – blog rosjoznawczy ukazujący perspektywę historyczną współczesnych zjawisk społeczno-politycznych i kulturowych.