Czechow na Syberii

C


Czechowiana na blogu

Aż dziw bierze, że twórczość Antona Pawłowicza Czechowa (1860–1904) dotąd tylko raz stała się przedmiotem odrębnego artykułu na blogu. Półtora roku temu opublikowałem obszerną recenzję dwu adaptacji teatralnych (Teatr STU i Narodowy Teatr Stary) Trzech sióstr: Trzy siostry w dwóch odsłonach, czyli Czechow w Krakowie. Jeśli warto wrócić do tamtego artykułu, to przede wszystkim dlatego, że przypomniałem w nim historię inscenizacji dramatu i zaproponowałem inną od ogólnie przyjętej ocenę postępowania bohaterów.

Tak czy owak, Czechow interesował mnie wtedy jako dramatopisarz. Tak też jest zazwyczaj kojarzony, przy czym jego pozycja w polskim teatrze okazała się odporna na falę dystansowania się od kultury rosyjskiej po 24 lutego 2022 roku. Sztuki Czechowa są brane na warsztat przez czołowe polskie teatry – i niezmiennie przyciągają liczną publiczność.

Tym razem chciałbym pokazać inne oblicze Czechowa. Nie, nie jako autora zapadających w pamięć opowiadań. Raczej jako bystrego (i zgryźliwego) obserwatora współczesności. Skłania mnie do tego nowa, sześciotomowa edycja Utworów zebranych rosyjskiego twórcy w wyborze i pod redakcją Agnieszki i Roberta Papieskich. Piąty tom tejże edycji, drukowanej w serii Biblioteka Klasyków Państwowego Instytutu Wydawniczego, zawiera szkice podróżne, na które – poza słynnym Sachalinem – składają się nieobecne dotąd w polskich tłumaczeniach zapiski Z Syberii.

Zanim przejdę do ich omówienia, pragnąłbym zarekomendować Państwu sięgnięcie do tego PIW-owskiego wydania. Jego zrąb (aż cztery tomy) tworzą naturalnie opowiadania, w tym szereg takich, które po polsku jeszcze się nie ukazywały. To prawdziwa gratka dla wielbicieli Czechowa! Zachęcam także do obejrzenia/wysłuchania rozmowy Krzysztofa Umińskiego z Robertem Papieskim o Utworach wybranych.


Czechow na łamach „rosyjskiego Timesa”

Polski pierwodruk Z Syberii opiera się na radzieckiej edycji krytycznej dzieł Czechowa z lat 70. i 80. XX wieku. Tej ostatniej najwyraźniej nie kolacjonowano już z rosyjskim pierwodrukiem w postaci cyklu felietonów opublikowanych na łamach gazety „Nowoje Wriemia” latem 1890 roku. Nie wiem, czy taki zabieg przyniósłby odkrycia istotnych odstępstw od pierwodruku prasowego. Z pewnością natomiast dostarczyłby ciekawych informacji o tym, czym żyła ówczesna Rosja.

Miejsce publikacji zapisków podróżnych pisarza nie było wybrane przypadkowo. „Nowoje Wriemia” to prawdopodobnie najbardziej opiniotwórczy dziennik Rosji schyłku XIX wieku. Swój spektakularny sukces zawdzięczał żyłce do biznesu i świetnemu wyczuciu dziennikarskiemu Aleksieja Siegiejewicza Suworina (1834–1912). To za jego sprawą mało znaczące i deficytowe wydawnictwo o eklektycznych poglądach zyskało miano „rosyjskiego Timesa” lansującego rosyjską ideę imperialną. O reputacji „Nowoje Wriemia” jako organu rzekomo propagującego ideały »polskich obszarników« w pierwszych latach istnienia dziennika pisałem w artykule Polskie początki nacjonalistycznej gazety rosyjskiej (I).

Kontakty Czechowa z Suworinem były dość intensywne, co znalazło odbicie w korespondencji. Pewne pojęcie o nich daje polska (skrócona) dwutomowa edycja listów pisarza (Kraków 1988). Nigdy nie zgłębiałem poglądów politycznych dramatopisarza, toteż odstępuję od prób szufladkowania go. Mogę natomiast stwierdzić bez wahania, że Suworin przez całe lata słusznie uchodził za nieprzejednanego liberała. Przyjmuje się, że zmiana nastąpiła w drugiej połowie lat 70., gdy jako faktyczny kierownik nowo nabytej gazety „Nowoje Wriemia” zdobył liczny rząd dusz dzięki umiejętnemu podsycaniu w czytelnikach instynktów zaborczych.

Źródła Czechowowskiej fascynacji Suworinem miały zapewne nie tylko merkantylny charakter (wydawca „Nowoje Wriemia” był wydawcą dzieł Czechowa i usilnie je promował). W każdym razie publikacja felietonów podróżniczych na łamach tej gazety gwarantowała dotarcie do szerokiego kręgu odbiorców. Okoliczność ta czyniła zapiski częścią większej całości – rosyjskiego dyskursu o Syberii.

Anton Czechow, portret z 1889 roku
Anton Czechow w 1889 roku, na rok przed wyprawą na Syberię i Sachalin. Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna [dostęp: 31.08.2026].


Tekst syberyjski

W obrębie osiemnasto- i dziewiętnastowiecznej klasycznej literatury rosyjskiej – stwierdza polska literaturoznawczyni Kazimiera Lis – da się wyodrębnić „tekst syberyjski”, choć daleko mu do siły oddziaływania „tekstu petersburskiego” (K. Lis, Syberia w historii literatury Rosji carskiej. Realia i mity, Kielce 2009, s. 27). Przestrzeń Syberii nie ma, rzecz jasna, cech urbanistycznych; pojawia się w obiegu słowa pisanego nie bez związku z realizowaną przez państwo akcją kolonizacyjną, przyobleczoną w postać niesienia cywilizacji odległym ziemiom imperium. Inny kaliber miała twórczość klasyków, w tym największych pisarzy rosyjskich. Prawda, że syberyjskie wątki w ich twórczości nigdy nie dorównały znaczeniem wątkom petersburskim.

Również i w twórczości Czechowa sytuowały się one raczej na obrzeżach. Mimo to, warto mieć świadomość, że Czechowowskie obserwacje życia społecznego na Syberii znalazły swoje odbicie w szeregu opowiadań. Są wśród nich: Gusiew, Baby, Na zesłaniu i Zabójstwo. Co wyróżnia ujęcie Czechowa na tle innych syberyjskich tekstów literatury rosyjskiej? Z pewnością dokumentacyjny charakter relacji, pozbawiony ozdobników i wyzuty z prób nadawania metafizycznego sensu nędzy i cierpieniu. Nie leżało w jego sposobie patrzenia na świat dopatrywanie się w brutalnym zetknięciu człowieka z realiami Syberii rękojmi moralnego ozdrowienia jednostki.

Tym samym Czechow dystansował się od dwóch wizji literackich, które do dziś władają wieloma umysłami. Chodzi o Wspomnienia z domu umarłych Fiodora Dostojewskiego oraz o Zmartwychwstanie Lwa Tołstoja. Zwłaszcza pierwsza z tych książek ma do dziś dużą siłę oddziaływania na czytelników. Czechow, lekarz i sceptyczny obserwator rzeczywistości, patrzył na syberyjskie doświadczenie inaczej niż Dostojewski czy Tołstoj, skłonni nadawać cierpieniu wymiar religijny i moralny. W cielesnym upodleniu czy niedostatku materialnym nie dostrzegał zaczynu przemiany człowieka.


Trasa podróży

Nasze wyobrażenie o podróży przez Syberię jest zdominowane przez relacje turystów z trwającego tydzień przejazdu Koleją Transsyberyjską z Moskwy do Władywostoku. Mnie samemu także trudno uwolnić się od tego skojarzenia, które przenosi mnie w czasie do 2005 roku, gdy pokonałem tę marszrutę (przeszło 9 tysięcy kilometrów) tym właśnie środkiem transportu. Tyle tylko, że budowa Transsibu ruszyła w 1891 roku, a więc już po powrocie pisarza z Sachalinu.

Tarantas używany do podróży po Syberii w latach 1885–1886
Tarantas – pojazd używany do długich podróży po Syberii. Fotografia George’a Kennana, 1885–1886. Źródło: Library of Congress / Wikimedia Commons, domena publiczna [dostęp: 31.08.2026].

Po prawdzie, wskazanie zachodniej linii granicznej Syberii oddzielającej ją od europejskiej części Rosji nie jest wcale sprawą jednoznaczną. Jeszcze w XV wieku nieraz przyjmowano, że Syberia to kraina na wschód od Wołgi. Nic w tym zresztą dziwnego, jeśli zgodzić się, iż rzeka ta jest w istocie metaforą Rosji, o czym szerzej pisałem na blogu w artykule Wołga. Meandry Rosji (recenzja).

Reforma administracyjna przeprowadzona u schyłku XVIII stulecia przez Katarzynę Wielką ustanowiła granicę w odległości 40 wiorst (obrazowo mówiąc, to tyle, ile wynosi dystans maratoński) na zachód od miasta Tiumeń. Tiumeń znajduje się aż 336 kilometrów na wschód (w linii powietrznej) od Czelabińska, którego położenie u zboczy Uralu lepiej odpowiada naszym szkolnym wyobrażeniom o granicy między Europą i Azją. Cóż, to tylko jeden z wielu przykładów na rozbieżność między historycznymi podziałami administracyjnymi a geografią.

Zostawmy jednak na boku rozstrzygnięcia terytorialne i zobaczmy, jak przebiegała droga pisarza (referuję ją za: D. Rayfield, Anton Chekhov. A life, Evanston, Illinois 2000, s. 222-229). Czechow wyruszył z Moskwy 21 kwietnia, a przybył do Tiumenia 3 maja. Pierwszą część trasy (do Jarosławia nad Wołgą) pokonał pociągiem. Do Permu dotarł drogą rzeczną. Stamtąd zaś dostał się koleją do wspomnianego miasta z przesiadką w Jakaterynburgu. Stan rzek nie pozwalał na wybór optymalnego sposobu przemieszczania się. Toteż pisarz zdecydował się na wykańczającą podróż tarantasem, by po pokonaniu 700 kilometrów znaleźć się nad brzegiem Irtyszu 7 maja. Dotarcie do Tomska zajęło mu cały tydzień. Ten ważny ośrodek syberyjski (miasto uniwersyteckie!), w którym spędził tydzień, wywarł na nim odstręczające wrażenie.

21 maja wyruszył tym samym niewygodnym środkiem transportu do Irkucka, co zajęło mu z kolei dwa tygodnie (dzisiejsze drogi pozwalają pokonać dzielące oba miasta 1640 kilometrów w niecałą dobę). Dalsza droga wiodła przez Zabajkale (Sretiensk), gdzie 20 czerwca wsiadł na pokład parowca Jermak. Kolejny punkt wyprawy – Błagowieszczeńsk – osiągnął siedem dni później. Następnie przesiadł się na parowiec Murawiow-Amurski, który przetransportował go do Chabarowska, a potem do Nikołajewska. W końcu, już na parowcu Bajkał, dotarł do mety, czyli na Sachalin. Podróż trwała nieco dłużej niż akcja słynnej powieści Verne’a W 80 dni dookoła świata…


Obserwacje Czechowa

Czechowowski ogląd spotykanych na Syberii typów ludzkich jest pozbawiony krzty idealizmu. Nieważne, czy mowa o aresztantach przemierzających pieszo drogę na zesłanie, czy o wioślarzach z przymusu. Tych pierwszych, wycieńczonych marszem, i tak przecież „oblepią pluskwy – okrutny, niezwyciężony wróg tych, którzy nie mają sił i którym strasznie chce się spać” (A. Czechow, Z Syberii, przeł. R. Papieski, tegoż, Utwory wybrane, t. 5: Szkice podróżne, Warszawa 2025, s. 7). Ci drudzy, skazani za deprawację, „na zawsze utracili całą serdeczność, jaką mieli, i zostało im w życiu tylko jedno: wódka, dziwka, dziwka, wódka… na tym świecie oni już nie ludzie, lecz zwierzęta” (tamże, s. 10).

Komentując bezkresne pustkowia na trakcie od Tiumenia do Tomska, pisze Czechow, że „Jedyne, co tutaj przypomina o człowieku, to druty telegraficzne i wiorstowe słupy” (tamże, s. 15). A przecież dotarcie do Tomska uchodzi wśród miejscowych nieomal za powód do traktowania innych z wyższością (s. 27). Pisarz biada nad losem pocztylionów, prowadzących beznadziejną walkę z błotem, które uniemożliwia im pokonanie odległości między Tomskiem a Irkuckiem w przewidzianym czasie, za co są następnie karani. A przecież „Syberyjscy pocztylioni to męczennicy. Ich krzyż jest ciężki. To bohaterowie, do których uparcie nie chce się przyznać ojczyzna.” (tamże, s. 40)

Czechow krytykuje rosyjski system sprawiedliwości, a ściślej – sądownictwo. Obwinia je o ignorancję i brak zainteresowania warunkami panującymi na Syberii jako miejscu zesłania skazańców:


[Rosyjski prawnik] Zdaje uniwersyteckie egzaminy tylko po to, by umieć sądzić człowieka i skazać go na więzienie lub zesłanie; objąwszy posadę i otrzymując pensję, jedynie sądzi i wydaje wyroki, a dokąd idzie przestępca po rozprawie sądowej i po co, czym jest więzienie i czym jest Syberia, tego nie wie, to go nie ciekawi i to nie wchodzi w zakres jego kompetencji; to już sprawa konwojentów i więziennych nadzorców o czerwonych nosach!

A. Czechow, Z Syberii, przeł. R. Papieski, tegoż, Utwory wybrane, t. 5: Szkice podróżne, Warszawa 2025, s. 7.


A jaka jest dola zesłańca? Nieuchronna demoralizacja:


W długie jesienne i zimowe wieczory zesłaniec siedzi w domu albo idzie do tubylca pić wódkę; wypiją we dwóch dwie butelki siwuchy i pół tuzina piw, a potem pada tradycyjne pytanie: „A może by tak pojechać t a m?”, czyli do burdelu. Nuda za nudą. Jak rozweselić duszę?

Tamże, s. 36.


Taki obraz życia na Syberii przedstawia Czechow-korespondent gazety „Nowoje Wriemia”. Nie beletrysta, lecz uważny obserwator.


Jak Tomsk odpłacił Czechowowi

Zapiski Czechowa z podróży na Sachalin nie mogą się oczywiście równać ze wstrząsającą relacją z tej „wyspy katorżników”, która była rzeczywistym celem jego wyprawy. Mimo to zachowują one pewną wartość źródłową. Dają także wgląd w warsztat dziennikarski pisarza. Dlatego też warto potraktować je jako wartościowy suplement, a właściwie przedsłowie do Sachalinu.

Cennym uzupełnieniem felietonów podróżniczych Czechowa jest jego korespondencja. Nawet zdawkowe wzmianki pisarza o odwiedzonych miastach są dziś chętnie eksponowane przez lokalne muzea szczycące się uwagą tak znakomitego gościa. Z jednym wyjątkiem, za to spektakularnym.

Chodzi o Tomsk, opisany przez autora Wiśniowego sadu bez cienia sympatii (Czechow sarkał w listach między innymi na deszcz). Jak wskazuje Renata Lis, mieszkańcy tego ważnego ośrodka syberyjskiego wystawili w 2004 roku pomnik swojemu wybitnemu gościowi:


Czechow ukazany został na nim w płaszczu, zdeformowanym kapeluszu, przekrzywionym pince-nez, boso, z nieproporcjonalnie wielkimi stopami i parasolem, który trzyma za plecami. (…) Napis na postumencie głosi: „Anton Pawłowicz w Tomsku, widziany oczami pijaka, który leży w rowie i nie czytał Kasztanki”.


L. Bieżyn, Anton Czechow. Droga na wyspę katorżników, przeł. R. Lis, Warszawa 2016, s. 240, przypis tłumaczki).

Pyszna konkluzja, a przy okazji świetna zachęta do przeczytania tego wzruszającego opowiadania, tak bliskiego motywem i wymową Białemu kłowi Jacka Londona…

Na koniec warto odpowiedzieć na pytanie, czy lektura Z Syberii jakkolwiek modyfikuje wizerunek Czechowa? Wydaje mi się, że polskie tłumaczenie syberyjskich felietonów pisarza pozwala czytelnikom jeszcze mocniej docenić jego zmysł spostrzegawczości. Dobrze się składa, że w nowej edycji Utworów wybranych Czechowa tom ze szkicami podróżnymi poprzedza ostatni, zawierający utwory sceniczne. Dzięki temu łatwiej dostrzec, jak wiele wyrazistość postaci Czechowowskich dramatów zawdzięcza jego darowi reporterskiego wychwytywania szczegółu.



Następny artykuł pojawi się na blogu 1 listopada. Zapraszam w odwiedziny: będzie o tym, jak w ciągu ostatniego ćwierćwiecza Władimir Putin reagował na kolejne rocznice „rewolucji październikowej”.


Dziękuję za każde wsparcie bloga Prawdziwa Rosja.

O autorze

Mikołaj Banaszkiewicz

Rosjoznawca, historyk, doktor nauk humanistycznych.

Dodaj komentarz

O autorze

Rosjoznawca, historyk, doktor nauk humanistycznych.

Bądźmy w kontakcie!

kontakt@prawdziwarosja.pl

O przedsięwzięciu

Prawdziwa Rosja – blog rosjoznawczy ukazujący perspektywę historyczną współczesnych zjawisk społeczno-politycznych i kulturowych.